Pas - klucz do dziecięcego serca
Data publikacji: 2012-01-13 14:38

Czy przeczytalibyście książkę reklamowaną opisem: "Jak otworzyć zamknięte serce zranionego dziecka? Nie wyważaj siłą drzwi, gdy dziecko zamyka się w sobie. Poszukaj klucza, który je otworzy - nawet jeśli użycie go byłoby dla ciebie trudne. A może zachęciłby Was taki oto opis: Bliskie więzi w rodzinie to twoje marzenie? Każda mama pragnie miłości i zgody w domu rodzinnym. Każdy tata chce, by jego dziecko wyrosło na odważnego i odpowiedzialnego człowieka. "Klucz do serca twojego dziecka" - ta książka przedstawia zasady i pomysły, które pomogą ci w urzeczywistnieniu tego marzenia?" Powyższe opisy mogą brzmieć mniej lub bardziej zachęcająco, ale zdecydowanie nie przedstawiają one treści książki, o której mowa. Uwierzylibyście, że w książce zatytułowanej "Klucz do serca twojego dziecka" (Gary Smalley, wyd. Pojednanie, 2006) i opisywanej powyższymi słowami można znaleźć nie tylko pochwałę stosowania kar cielesnych, ale też szczegółową instrukcję sprawiania lania? Nie? To zapraszam do lektury.

Dwie strony miłości

Zanim jednak przejdziemy do lania, które autor określa mianem "bardzo osobistego i ważnego doświadczenia", parę słów o nim. Gary Smalley od kilkudziesięciu lat zajmuje się poradnictwem rodzinnym, przekazując swoją mądrość nie tylko podczas osobistych konsultacji, ale również w formie książek, kaset, płyt DVD oraz przemówień na konferencjach czy w programach telewizyjnych etc. Napisał nie tylko "Klucz do serca twego dziecka", ale też poradnik dla żon "Na dobre i na lepsze", poradnik dla mężów "Gdybyś tylko wiedział..." (oba dostępne w Polsce), "Dwie strony miłości" oraz 40 innych książek, które sprzedawały się w ponad milionowych nakładach. Również kasety i płyty z jego poradami zostały kupione przez miliony ludzi. A Smalley wie, o czym mówi, bo sam ma żonę i troje dzieci. Co ciekawe, w dzieciństwie nigdy nie był bity i przyznaje, że to właśnie dzięki postawie rodziców ma silne poczucie własnej wartości. Uważa jednak, że powinien być karcony, bo na wychowywanie dzieci składają się dwa elementy: miłość i dyscyplina. W "Kluczu do serca dziecka" pisze:

"Dwa najważniejsze elementy w wychowywaniu dzieci:

- Ustalenie w domu jasno określonych i zrozumiałych zasad, których naruszenie będzie miało swoje konsekwencje

- Czułe, delikatne i bezwarunkowe kochanie każdego dziecka"

Dobra strona miłości

Smalley wielokrotnie zwraca uwagę na znaczenie zasad i konsekwencję w ich egzekwowaniu. Wielokrotnie też podkreśla znaczenie miłości oraz okazywania uczuć, a nawet szczegółowo opisuje, jak należy to robić. Bardzo, bardzo szczegółowo, np.:

"Ostatnim głównym sposobem wyrażania dzieciom miłości jest dotykanie. Przeprowadzono wiele badań ukazujących wagę dotykania i przytulania dzieci. (...) Dotykanie informuje dzieci, że są ważne. Z drugiej strony, popychanie lub uderzanie przekazuje im informację, że są odrzucane. (...) Aby w pełni korzystać z dotykania, poleciłbym rodzicom, by świadomie dołożyli starań i dotykali dzieci 8-12 razy w ciągu dnia."

Nie wiem, po co liczyć dotknięcia i przytulenia dziecka każdego dnia, a tym bardziej nie mam pojęcia, jak autor, który twierdzi, że uderzanie przekazuje dziecku informację o odrzuceniu, a w innym miejscu poradnika pisze, że: "Dzieci potrzebują delikatnego traktowania. Łagodność i delikatność to główne podstawy, potrzebne przy zajmowaniu się dziećmi. Surowość i gniew komunikuje dzieciom, że są niewiele warte, a w pewnych sytuacjach nawet bezwartościowe. może jednocześnie popierać stosowanie kar cielesnych."

I ta druga, czyli czasem trzeba sprawić lanie

Równie szczegółowo jak sposoby okazywania miłości (innych metod nie przytaczam, bo są ogólnie znane) opisane są sposoby karania dzieci stosowane w rodzinie Smalleya i uznane przez niego za skuteczne i słuszne. Autor przyznaje, że do ostatecznego kształtu swej metody wychowawczej dochodził metodą prób i błędów i że na przykład mycie twarzy dziecka mydłem nie jest dobrą karą, a kara fizyczna nie jest skuteczna jako codzienny środek egzekwowania zasad. Według autora książki "Klucz do serca twojego dziecka" lanie:

- jest bardzo osobistym i ważnym doświadczeniem;

- choć jest bardzo pożyteczne w utrzymywaniu dzieci w karności, nie powinno być sprawiane codziennie (nie jest bowiem skuteczne - niestety Smalley nie wyjaśnia, dlaczego);

- nie może być sprawiane w gniewie, bo wówczas przynosi więcej korzyści rodzicowi niż dziecku;

- jest najskuteczniejsze w przypadku dzieci w wieku przedszkolnym, a po 13 roku życia powinno być sprawiane rzadko;

- czasem przestaje być konieczne już ok. 10-11 roku życia, jeśli rodzice wcześniej byli konsekwentni (sam Smalley przestał bić swoje dzieci, gdy były nastolatkami);

- powinno być sprawiane ostrożnie, tak by nie doprowadzić do zamknięcia się dziecka (niestety również w tym przypadku autor nie wyjaśnia, co miał na myśli);

- powinno być połączone z okazywaniem miłości (przed, w trakcie i po).

Instrukcja sprawiania lania

Mogłoby się wydawać, że nie ma nic prostszego niż zlanie dziecku tyłka. Kara cielesna nie wymaga przecież ruszania głową, tylko ręką. Smalley jest innego zdania. Według niego lanie to nie tylko kara za nieprzestrzeganie zasad, ale cały rytuał mający na celu złamanie woli dziecka, a w rezultacie - poprawienie go. Jego instrukcja sprawiania lania ma aż 10 punktów. Oto one:

1. "Przed sprawieniem lania udziel jasnego ostrzeżenia

Dzieci muszą rozumieć, dlaczego otrzymują lanie. Powiedzieliśmy naszym dzieciom, że muszą okazać jawne oznaki buntu przeciwko jasno ustalonym zasadom, aby zasłużyć na lanie."

Na poprzedniej stronie opisuje jednak, jak za popchnięcie talerza na siostrę jego syn dostał lanie bez żadnego ostrzeżenia: "Natychmiast złapałem Grega za rękę i powiedziałem: "Idziemy na lanie"."

2. "Pokaż dziecku, że jest odpowiedzialne za swoje nieposłuszeństwo

Gdy dziecko jest nieposłuszne (...), musi uznać swoją odpowiedzialność za nieposłuszeństwo. (...) Czasami trzeba trochę czasu, by ktoś przyznał się do popełnionego zła. Może chcieć obwinić za to kogoś innego lub usprawiedliwić swoje zachowanie. Musimy być wytrwali, stawiając pytania, aż dziecko przyzna się do tego, co zrobiło źle."

A syna, który popchnął talerz, nie zapytał o nic. I co w sytuacji, gdy niewłaściwe zachowanie dziecka ma usprawiedliwienie?

3. "Unikaj wprawiania w zakłopotanie i angażowania osób trzecich

Gdy sprawiasz dziecku lanie, bądźcie sami. (...) Takie poprawianie [przy świadkach] niszczy dziecko i może doprowadzić do jego zamknięcia się. A lanie bez świadków nie niszczy, nie "wprawia w zakłopotanie" i nie prowadzi do zamknięcia się?"

4. "Wyraź dziecku smutek z powodu jego przewinienia

Jest to ważne, ponieważ dziecko i rodzic zastanawiają się nad tym, co się stało. Daje im to również okazję do uspokojenia się. Ostatecznym celem takiej sytuacji jest doprowadzenie dziecka do szczerego nawrócenia się ze swego czynu, a wtedy chce ono być poprawione."

Czyli: chce być zlane? Dziecko, któremu rodzic mówi, jak bardzo jest mu przykro, jak wielki sprawiło mu smutek, już czuje się wystarczająco podle. I w tej chwili ma jeszcze chcieć być "poprawione" za pomocą lania? Chyba że według autora ból fizyczny ma zagłuszyć wywołany przed chwilą przez rodzica ból psychiczny w postaci wyrzutów sumienia za sprawienie przykrości rodzicom.

5. "Łącz sprawianie lania z okazywaniem miłości

Ważne jest wyjaśnienie dzieciom starego przysłowia: "To boli bardziej mnie niż ciebie". Moje dzieci wiele razy to kwestionowały, ale jest to prawdą." Kiedyś, by udowodnić dzieciom, że to prawda, zaproponował córce, którą miał zamiar ukarać, że "przyjmie jej karę na siebie, jak Jezus Chrystus" i to ona sprawi lanie jemu. Dziecko oczywiście nie mogło tego zrobić, długo się wahało, ale ponieważ bało się o własny tyłek, w końcu uderzyło ojca. Według niego dziecko zrozumiało, "przez co przechodzą rodzice". Oczywiście więcej nie proponował takiej "zamiany", bo mógłby się przekonać, że za drugim razem córka już przez nic by nie przechodziła, tylko normalnie, na zimno, zlała mu tyłek. Smalley pisze, że gdy sprawiał dzieciom lanie, zawsze zapewniał je o swojej miłości przed, w trakcie i po laniu. Okładając je po pupach, sprawiając ból, wywołując łzy, upokarzając, mówił, że je kocha? To już chyba "lepsze" lanie w gniewie.

6. "Posługuj się neutralnym przedmiotem przy sprawianiu lania

Ważne jest, by sprawiać dziecku lanie neutralnym przedmiotem, ponieważ ma ono skłonność wiązania bólu z narzędziem wykorzystywanym do sprawiania lania. Jeśli rodzic robi to ręką, dziecko może czuć się nieswojo. Ta sama ręka używana jest bowiem do dotykania, trzymania i przytulania." A jeśli rodzic robi to jakimś przedmiotem, dziecko czuje się "swojsko"? Smalley używał cienkiego kijka, o którym pisał niemal z rozczuleniem: "Odkryliśmy, że bardzo skuteczne jest korzystanie z cienkiego kijka, który wszyscy ozdobiliśmy. Nazywamy go "nauczycielem"."

Tak, cienki kijek jest bardzo skuteczny - bicie kablem czy cienkim kijem jest znacznie bardziej bolesne niż bicie pasem. I pozostawia bolące pręgi przypominające o karze czasem przez wiele dni.

7. "Sprawiaj lanie aż do złamania woli

Bardzo ważne jest, byśmy nie sprawiali dzieciom lania w gniewie lub zdenerwowaniu, nawet jeśli oznacza to odejście na kilka minut, by ochłonąć. Musimy poświęcić trochę czasu, by okazać dzieciom miłość, ale musimy też dawać do zrozumienia, że lanie będzie trwało dotąd, aż zrozumieją, że nie żartujemy. Jeśli sprawiamy dzieciom lanie w gniewie, będzie to zazwyczaj łamało ich ducha. Smalley nie pisze jednak, jak poznać, że dziecko ma już złamaną wolę, ani czym się różni złamanie woli od złamania ducha. Nie podpowiada również, jak długo zwykle to trwa i po ilu uderzeniach "nauczycielem" wola ich dzieci stawała się złamana."

8. "Pociesz dziecko po sprawieniu lania

Przytulanie wzmacnia naszą miłość do dziecka." A co z miłością dziecka? Może jego miłość do rodziców jest wzmacniana podczas lania?

9. "Omów formę naprawienia szkód, jeśli jest to konieczne

Jeśli dziecko otrzymuje lanie, ponieważ uderzyło specjalnie kolegę, ważne może być, byś omówił, w jaki sposób powinno iść i prosić o przebaczenie."

Pomijając fakt, że uczenie dziecka, że nie wolno bić, biciem, jest równie skuteczne, wychowawcze i dobre jak uczenie go, że nie wolno gwałcić, za pomocą gwałtu, interesujący w tym fragmencie jest zwrot "w jaki sposób iść". Mogłoby się bowiem wydawać, że dziecko powinno po prostu iść i przeprosić kolegę, ale najwyraźniej czasem ból pośladków przeszkadzał dzieciom Smalleya nie tylko w siedzeniu, ale też w chodzeniu.

10. "Oceniaj proces poprawiania i reakcję dziecka"

Niestety tego punktu nie rozumiem. Rozumiem stare mądre przysłowie "Lać i patrzeć, czy równo puchnie", ale jego autorzy, nasi przodkowie nie dorabiali do tego jakiejś szczególnie szczytnej ideologii. Tymczasem Smalley, lejąc dziecko po tyłku, nie patrzy, czy pośladki puchną równo, lecz - czy dziecko się poprawia. Niestety nie wyjaśnił tego punktu wystarczająco dokładnie. Opisując ostatni element sprawiania lania, wspomina bowiem jedynie o swoim (swoim!) najgorszym doświadczeniu związanym z tą czynnością, które miało miejsce, gdy jego syn miał około 2 lat, a on chciał złamać coś, "co wydawało się jego silną i upartą wolą":

"Nie uderzałem na tyle mocno, by wyrządzić mu jakąś krzywdę, ale zrobiłem to kilka razy, starając się złamać jego wolę. Robiąc to, mogłem wyczuwać jego strach, frustrację i niezdolność do wyrażenia tego, co chciał powiedzieć. W końcu ze smutkiem przerwałem i wziąłem go na ręce, prosząc o przebaczenie, ponieważ widziałem, jak narasta jego opór wobec mnie. Poczekaliśmy, aż miał prawie trzy lata, zanim otrzymał następne lanie. Sądzę, że nie był wtedy jeszcze wystarczająco duży, by naprawdę z tego skorzystać."

Nie potrafię tego pojąć. Przerwać lanie nie tylko mimo braku skruchy, ale wręcz mimo narastającego oporu? Dwulatek nie potrafi "skorzystać" z lania, a trzylatek potrafi? Jak przebiega "proces poprawiania" i jak wyglądają reakcje trzyletniego (i starszego) dziecka? Według jakich kryteriów oceniać te reakcje? No i - jak powinny wyglądać, by dziecko skorzystało z lania?

Tego - według mnie najważniejszego - aspektu sprawiania lania autor nie wyjaśnia. Nie dowiadujemy się z książki Smalleya, jaką korzyść przynoszą dziecku kary cielesne. Dowiadujemy się za to, że dzieci autora wyrosły na porządnych ludzi, a z własnego dzieciństwa najlepiej pamiętają lania. Najwyraźniej więc klucz do dziecięcego serca służy tylko do zamykania go.

Anna Golus



Dodaj do:  
Wykop    BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół  Dodaj link - sledzik.pl - tylko ciekawe linki  Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych  Twitter
Adres artykułu dla znajomego: