
Według stereotypu, jaki panuje od lat w naszym kraju (i niewiele wskazuje na to, by coś miało się w tej kwestii zmienić...), feministka to taki "babochłop", kobieta nieatrakcyjna, krzykliwa, mająca pretensje do całego świata, a przede wszystkim oczywiście do mężczyzn. Kobieta walcząca o prawo do aborcji i głośno wyrażająca swój sprzeciw wobec wszelkich "patriarchalnych instytucji", w tym także wobec macierzyństwa. Nic bardziej błędnego! Zapewne niewielu z nas wie, że wiele pozytywnych zmian w społecznym podejściu do kwestii macierzyństwa (w tym także samotnego wychowywania dziecka) oraz wiele udogodnień i ulepszeń w tej dziedzinie jest dziełem... przede wszystkim właśnie feministek!
Teoria a praktyka
Nie będziemy tutaj przedstawiać historii myśli feministycznej i wszystkich odmian feminizmu. Wystarczy jedynie zaznaczyć, że odmian feminizmu jest bardzo wiele i że są one niezwykle różnorodne - a niekiedy niemalże wzajemnie się wykluczające. Jednakże teoria, deklarowana przez poszczególne odłamy myśli feministycznej, nie jest w tym momencie najważniejsza. Przyjrzyjmy się praktyce, czyli temu, co dobrego zrobiły dla kwestii macierzyństwa feministki. I jeszcze gwoli ścisłości - Feminist(k)a to nie tylko krzycząca na manifestacjach lesbijka, ale każdy (bez względu na płeć), kto uważa, że takie same prawa, obowiązki i przywileje mają zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
Świadome macierzyństwo
Pierwszym wielkim dokonaniem feministek było sprawienie, że samo macierzyństwo przestało być kwestią przymusu, a zaczęło być kwestią indywidualnego wyboru. Oczywiście wynalezienie pigułki antykoncepcyjnej zacznie przyspieszyło i w pewnym sensie przypieczętowało tę zmianę, ale już wiele lat wcześniej, w latach trzydziestych XX wieku rozpoczęła się w Polsce walka o wyzwolenie kobiet od obowiązkowego, niekontrolowanego macierzyństwa. Przyczyniły się do tego ówczesne polskie feministki z - uwaga! - mężczyzną, Tadeuszem Boy-Żeleńskim na czele. Boy, jako propagator idei świadomego, zależnego od woli kobiety macierzyństwa, uważany jest za pierwszego polskiego feministę. Nie tylko założył on pierwszą w Polsce poradnię świadomego macierzyństwa, ale również aktywnie bronił tak zwanej "sprawy kobiecej".
Prawo wyboru
Również we współczesnej Polsce to właśnie feministki (i feminiści) zakładają organizacje wspierające świadome (a zatem - szczęśliwe) macierzyństwo. Wbrew powszechnej opinii i panującym od lat stereotypom nie walczą one jedynie o prawo do aborcji, ale również na przykład o prawo do godnego porodu, a nawet o podjazdy dla wózków! Walczą o prawo wyboru, a kobietom, które wybiorą macierzyństwo, starają się ten wybór i jego konsekwencje ułatwić.
Rodzić po ludzku
O fundacji Rodzić po ludzku słyszał na pewno każdy współczesny rodzic. Nie każdy jednak wie, że jej inicjatorkami są właśnie między innymi te "babochłopy walczące o prawo do aborcji", czyli wybitne polskie feministki, które są przekonane, że (jak to trafnie podsumowała w jednym z wywiadów Kazimiera Szczuka) "to też jest feminizm - walka, by poród nie był torturą, żeby kobiety w ciąży nie były poniżane i traktowane jak bezwolne istoty". Podstawowym celem założonej w 1996 roku fundacji Rodzić po ludzku jest bowiem zagwarantowanie rodzącym kobietom jak najlepszych, jak najbardziej intymnych warunków porodu.
Wózkiem tu nie wjadę!
Drugą wartą wymienienia feministyczną organizacją aktywnie wspierającą macierzyństwo jest Fundacja MaMa, założona w 2006 roku przez feministkę Sylwię Chutnik i działająca na rzecz praw matek. Fundacja ta jest organizatorem między innymi kampanii społecznej "O Mamma Mia! Tu wózkiem nie wjadę!" na rzecz przystosowania przestrzeni publicznej do wózków dziecięcych (a zarazem także inwalidzkich). Fundacja Sylwii Chutnik podejmuje również akcje na rzecz praw pracujących matek, na przykład "Opowieści Grozy" (przykłady zwalniania matek z pracy).
Mama-feministka i tata-feminista
Jak więc widać, te dwie "role" - rola feministki i rola mamy - wcale nie muszą się wykluczać. A wręcz przeciwnie. Każda współczesna mama, która chce być szczęśliwa i mieć szczęśliwe dziecko, musi być po trosze feministką - musi bowiem zdawać sobie sprawę z własnej wartości, z własnego człowieczeństwa i mieć poczucie godności ludzkiej co najmniej tak silne jak mężczyzna. Dotyczy to zresztą w takiej samej mierze współczesnych ojców. Każde dziecko powinno widzieć we własnym domu, na przykładzie swych własnych rodziców, że w dzisiejszym świecie ludzie są równi, równie ważni i równie wartościowi - chociaż oczywiście różni! - bez względu na płeć.
Anna Golus