Kto jest ważniejszy ?
Data publikacji: 2011-11-14 21:13

Powoli robię się specjalistką od demaskowania różnych rodzicielskich mitów. Kwestionowania prawd, których nikt nie kwestionuje. Wszystkie powtarzane są w kolejnych poradnikach i artykułach. Trochę bez refleksji nad tym, co oznaczają i jak mogą być odczytane. Jedną z takich z takich oczywistych oczywistości jest stwierdzenie, że w rodzinie relacja między kobietą i mężczyzną jest ważniejsza niż ta między rodzicem i dzieckiem. A jeśli jest inaczej to w rodzinie jest źle.

I zaraz jakiś chochlik w mojej głowie każe mi się spytać: co to znaczy - ważniejsza i dlaczego?

Czy w takim razie jeśli ktoś ma kilkoro dzieci, to też jedna z tych relacji musi być ważniejsza niż inne? Czy nie chodzi o to, żeby każda relacja w rodzinie, choć oczywiście nie będzie taka sama, była tak samo ważna? Tak, słyszałam wielokrotnie argument, że dzieci są nam dane tylko na chwilę i kiedyś nas opuszczą a relacja z partnerem jest na zawsze, ale rozglądając się dookoła dochodzę do wniosku, że to już raczej nie te czasy. A może to nigdy tak nie było tylko tak byśmy chcieli?

Czy może dlatego radzi się nam, żeby dbać o relację z partnerem bardziej niż o relację z dzieckiem, że dziecko jest bezradne i zależne? I bez względu na to jak zaniedbamy jego potrzeby nie odejdzie od nas, bo nie ma dokąd pójść? Kolejne spostrzeżenie: czy słyszeliście kiedyś o tym, że to mężczyzna bardziej dba o relację z dzieckiem niż o relację z kobietą? Czy to tylko kobiety powinny czuć się winne kiedy szybciej zaspokajają potrzeby małego, całkowicie od nich zależnego dziecka, niż dojrzałego i samodzielnego (przynajmniej w teorii) mężczyzny?

Czasem mam wrażenie, że takie właśnie jest źródło tych wywodów o pierwszeństwie relacji między partnerami. "Piersi kobiety należą do mężczyzny" "Miejsce w łóżku należy do mężczyzny" "Kobieta nie powinna zapominać o potrzebach mężczyzny"

A może bardziej sprawiedliwie. Każdy człowiek należy do siebie. Każdy ma prawo dbać najpierw o swoje potrzeby. O potrzebę odpoczynku. Potrzebę snu. Potrzebę bezpieczeństwa swojego i potrzebę dbania o bezpieczeństwo tych, których kocha. Potrzebę czułości i zrozumienia. Pamiętając, że od nikogo nie możemy żądać by akurat w tej chwili tą naszą potrzebę zaspokoił. Możemy o to tylko prosić. Każda relacja jest ważna. Każda miłość jest ważna. Każdą trzeba szanować, doceniać i pielęgnować, żeby rosła i nie umierała.

Ale miłość między kobietą i mężczyzną jest relacją dwóch dorosłych, niezależnych, samodzielnych osób. Która dużo zdrowsza jest wtedy kiedy partnerzy nie "wiszą" na sobie nawzajem, nie oczekują od tego drugiego, że zaspokoi każdą potrzebę. Kiedy każdy ma przestrzeń niezbędną do własnego życia, własnego rozwoju, pasji i kontaktów z innymi ludźmi. Kiedy oboje partnerzy mają takie samo prawo do dbania o swoje potrzeby, także poza wzajemną, bardzo ważną relacją. I w której dwoje dorosłych jest w stanie pogodzić się z tym, że jakiejś ważnej potrzeby nie mogą w tej chwili zaspokoić.

Sytuacja dziecka jest inna. Ono istnieje dzięki rodzicom. To ich decyzja (bardziej lub mniej świadoma) powołała je do życia. Ono nie może wybierać. Nie ma żadnego innego miejsca, gdzie mogłoby szukać pomocy, kiedy jej potrzebuje. Nie zawsze może poczekać, bo dla niego istnieje tylko tu i teraz. W relacji z dorosłymi jest na zupełnie innej pozycji niż oni. Tu przepływ energii jest na początku tylko jednokierunkowy. Dziecko oczywiście bardzo wiele daje. Ale zaspokajanie potrzeb rodziców, dbanie o nich nie jest i nie może być powinnością żadnego dziecka.

Jego rodzice (znowu świadomie lub nie) zobowiązali się do tego, że posuną się trochę robiąc mu miejsce w swoim życiu. I nie powinni mu teraz tego miejsca żałować i zazdrościć.

Agnieszka Stein



Dodaj do:  
Wykop    BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół  Dodaj link - sledzik.pl - tylko ciekawe linki  Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych  Twitter
Adres artykułu dla znajomego: