Słowa kluczowe: bicie, kary cielesne, klaps

Kategoria: Wychowanie
Kary cielesne w liczbach
Data publikacji: 2012-01-10 20:05

czyli społeczna akceptacja bicia dzieci.

W 1964 roku 74,6% Polaków uważało, że "dobre lanie jeszcze nigdy nie zaszkodziło dziecku". Pytanie o stosunek do "dobrego lania" było zawarte w badaniu OBOP-u dotyczącym poglądów na władzę rodzicielską. Nie było to więc badanie skoncentrowane na problematyce kar cielesnych (wówczas w świadomości społecznej nie istniało zagadnienie kar fizycznych jako odrębna czy - tym bardziej - karygodna praktyka; ot, kara jak każda inna). Pierwsze polskie badania nad zakresem i powszechnością przemocy wobec dzieci zostały zapoczątkowane 20 lat później. Pionierską próbą analizy tego zjawiska było przeprowadzone przez Annę Piekarską w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku badanie grupy stu warszawskich rodzin.

Dostrzeżenie problemu

Grupa, na której przeprowadzono to pierwsze w naszym kraju badanie, nie była reprezentatywna, zatem jego wyników nie można uznać za odzwierciedlenie zakresu stosowania kar cielesnych w całej ówczesnej Polsce. Wynik badania pokazuje jednak bardzo wyraźnie, że bicie dzieci nie było (i nie jest) praktyką zdarzającą się tylko w rodzinach patologicznych. 82% badanych rodziców warszawskich miało co najmniej średnie lub wyższe wykształcenie, a prawie wszyscy byli dobrze sytuowani. Jak wyglądało stosowanie kar cielesnych w takich rodzinach w latach osiemdziesiątych? Ponad 80% rodziców stosowało klapsy, prawie 70% - bicie ręką, ponad 44% - bicie pasem lub innym przedmiotem, a ponad 1/3 - solidne lanie. Kilkanaście procent spoliczkowało dziecko, biło je na oślep, biło pięściami i kopało. I choć rodzice przyznawali, że większość z tych kar stosuje "rzadko", to warto podkreślić, że miało to miejsce w tak zwanych "dobrych domach" w stolicy Polski.

Jaki był wówczas zakres, metody i częstotliwość stosowania kar cielesnych w całym naszym kraju - możemy się jedynie domyślać. Pierwsze ogólnopolskie badania na reprezentatywnej grupie Polaków dotyczące powszechności bicia dzieci miały bowiem miejsce dopiero w 2001 roku. Wcześniej jednak, w 1994 roku, CBOS przeprowadził badania społecznego przyzwolenia na stosowanie kar cielesnych wobec dzieci. Analizy społecznej opinii w tej kwestii były realizowane kilkukrotnie.

Opinie o karach cielesnych, czyli co sądziliśmy...

  • w 1994 roku

    W 1994 roku 47% badanych uważało, że "lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło", 36% - że "lanie nie jest poniżaniem dziecka, tylko zwykłą metodą wychowawczą", 30% - że "jest to równie dobra metoda wychowawcza jak inne", a ze stwierdzeniem, że "wobec dzieci nie powinno się stosować żadnych kar cielesnych" nie zgadzało się 42% Polaków. Ze stwierdzeniem, że "lanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło" już w 1994 roku nie zgadzało się 46% Polaków, a 41% uważało, że "wobec dzieci nie powinno się stosować żadnych kar cielesnych". 54% badanych uważało, że lanie "jest poniżaniem dziecka", a 53% - że "świadczy o tym, że rodzice nie są dobrymi wychowawcami". Pytania były bowiem sformułowane w następujący sposób:

    "Czy w Pana(i) przekonaniu stosowanie wobec dzieci kar fizycznych, sprawianie im lania:
    - jest poniżaniem dziecka?
    - nie jest poniżaniem dziecka, tylko zwykłą metodą wychowawczą?"

    10% badanych nie wskazało żadnej odpowiedzi.

    "Czy w Pana(i) przekonaniu stosowanie wobec dzieci kar fizycznych, sprawianie im lania:
    - świadczy o tym, że rodzice nie są dobrymi wychowawcami?
    - jest to równie dobra metoda wychowawcza jak inne?"

    Odpowiedzi na to pytanie nie udzieliło aż 17% badanych.

    Choć w badaniu przeprowadzonym w 1994 roku nie było pytania o dopuszczalność stosowania klapsów, a jedynie o "sprawianie lania", można uznać, że już wtedy ponad połowa naszego społeczeństwa była przeciwna stosowaniu kar cielesnych. Przynajmniej lania. Przynajmniej teoretycznie. Co ciekawe bowiem, badani odpowiadali również na pytanie "Które z niżej wymienionych sposobów, metod wychowawczych doradził(a)by Pan(i) jako najskuteczniejsze rodzicom, którzy mają nieznośne, niegrzeczne dzieci?"... Choć badani mogli wybrać aż trzy odpowiedzi, za "sprawieniem dziecku lania" opowiedziało się tylko 8% Polaków! Jako najskuteczniejsze metody badani uznawali "poświęcenie dziecku więcej uwagi" (70%), "tłumaczenie, że źle postępuje" (69%) i "wskazywanie pozytywnych wzorów do naśladowania" (59%).

  • w 2001 roku

    W 2001 na zlecenie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych badanie takie wykonał OBOP (w związku z kampanią "Dzieciństwo bez przemocy"). Wówczas 47% badanych uważało, że "są takie sytuacje, które usprawiedliwiają w wychowywaniu dzieci stosowanie kar fizycznych", a ze stwierdzeniem tym nie zgadzało się 48% Polaków.

  • w 2005 roku Również OBOP w 2005 roku przeprowadził na zlecenie Fundacji Dzieci Niczyje badanie, którego wynik nie świadczy bynajmniej o stopniowym zmniejszaniu się społecznego przyzwolenia na bicie dzieci. W 2005 roku bowiem 13% Polaków uważało, że "zbicie dziecka za karę przez rodzica jest metodą wychowawczą, która może być stosowana, jeśli rodzic uzna, że będzie to skuteczne", a aż 50% twierdziło, że metoda ta "nie powinna być stosowana, ale są sytuacje, w których jest to usprawiedliwione". Tylko 35% uważało, że nigdy nie powinno się bić dzieci.

  • w 2008 roku

    W 2008 roku CBOS ponownie przeprowadził badanie społecznego przyzwolenia na bicie dzieci, zadając dokładnie te same pytania, na jakie odpowiadali badani w 1994 roku, i wyniki były niemalże identyczne (można było nawet zauważyć pewien, choć minimalny, wzrost akceptacji kar cielesnych w stosunku do wyników sprzed 14 lat). Dodano jednak pytanie o stosowanie klapsów i aż 78% Polaków uznało, że "są sytuacje, że dziecku trzeba dać klapsa".

  • w 2009 roku

    W 2009 roku Fundacja Dzieci Niczyje zleciła Instytutowi Millward Brown SMG/KRC przeprowadzenie badań nie tylko postaw wobec bicia dzieci, ale również doświadczeń rodziców w otrzymywaniu kar cielesnych w dzieciństwie oraz stosowaniu ich wobec własnych dzieci. Opinie na temat kar cielesnych niewiele różniły się od tych z 2005 roku - 16% badanych uważało, że kary cielesne są dopuszczalne, a decyzję o ich stosowaniu pozostawiało rodzicom, 45% sądziło, że generalnie nie powinno się bić dzieci, ale są sytuacje, które to usprawiedliwiają, a zdecydowanymi przeciwnikami bicia dzieci było 32% Polaków.

  • w 2011 roku

    Rok po wprowadzeniu prawnego zakazu stosowania kar cielesnych na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka OBOP przeprowadził badania przypominające te z 1994 i 2008 (których wyniki niemalże się nie różniły), jednak pytania w ankiecie z 2011 były nieco inne. Ponieważ niektórzy, w tym Rzecznik Praw Dziecka, porównują te badania i wysnuwają optymistyczne wnioski o spadku społecznego przyzwolenia na bicie dzieci, warto wskazać istotne różnice (nie tylko w odpowiedziach, ale również w pytaniach).

    W 2011 roku 36% Polaków uważało, że "tzw. lanie jeszcze nikomu specjalnie nie zaszkodziło" (w 2008 - 41%, w 1994 - 47%, lecz wówczas nie było tam "specjalnej szkody", lecz zwykła "szkoda"). 69% sądziło, że są takie sytuacje, w których trzeba dać dziecku klapsa (w 2008 - 78%, w 1994 - brak pytania). Jeśli natomiast chodzi o bicie dzieci jako o metodę wychowawczą, to respondenci w 1994 i 2008 roku musieli wybrać między metodą wychowawczą a poniżaniem dziecka lub uznaniem rodziców za złych wychowawców (nie odpowiadali "tak" lub "nie", lecz wybierali spośród dwóch możliwości), a pytanie dotyczyło "sprawiania lania", a nie - jak w 2011 roku - "bicia dzieci" (a przecież "bicie dzieci" ma znacznie szerszy zakres znaczeniowy - od klapsa, poprzez ciągniecie za uszy, lanie, policzkowanie, aż do katowania). Ponadto metoda wychowawcza była wówczas określona mianem "zwykłej" i "równie dobrej jak inne". Tymczasem w najnowszym badaniu z 2011 respondenci odpowiadali na pytanie "Czy zgadza się Pan(i) z następującym twierdzeniem: bicie dziecka jest w niektórych sytuacjach najbardziej skuteczną metodą wychowawczą?". Zgodziło się 21%. Odpowiedź "nie" zaznaczyło aż 71%, a "trudno powiedzieć" - 8%.

Mimo optymizmu Rzecznika Praw Dziecka trudno uznać, by porównywalne było uznawanie "bicia dziecka" za "najskuteczniejszą" metodę wychowawczą (nawet tylko "w niektórych sytuacjach") z uznawaniem "sprawiania lania" za metodę "zwykłą" (jak sądziło w 2008 roku 37% badanych, a w 1994 - 36%) lub "równie dobrą jak inne" (w 2008 roku uważało tak 33% Polaków, a w 1994 - 30%). Bądźmy jednak choć przez chwilę optymistami i uznajmy, że społeczne przyzwolenie na bicie dzieci spadło z 61% dopuszczających lub usprawiedliwiających kary cielesne w 2009 roku na 21% uznających je za najskuteczniejszą metodę wychowawczą (Rzecznik Praw Dziecka w przedłożonej Marszałkowi Senatu informacji o skutkach nowelizacji ustawy zakazującej kar cielesnych porównał najnowsze badania również z tymi z 2009 roku). Zobaczmy teraz, jak to wyglądało w praktyce.

Stosowanie kar cielesnych, czyli co robiliśmy...

Czym innym jest bowiem opinia społeczeństwa na temat stosowania kar cielesnych, a czym innym - zakres, skala i częstotliwość bicia dzieci. Jak wspomniano, pierwszą próbą analizy skali tego zjawiska było badanie stu warszawskich "dobrych rodzin" w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku. Pierwsze ogólnopolskie badanie nad przemocą wobec dzieci przeprowadzono natomiast w 2001 roku i dotyczyło ono nie poglądów, lecz doświadczeń Polaków związanych zarówno z doświadczaniem kar cielesnych w dzieciństwie, jak i ze stosowaniem ich wobec własnych dzieci.

  • w 2001 roku

    Wyniki przeprowadzonego przez OBOP badania na reprezentatywnej grupie Polaków były dość przygnębiające i wskazywały na powszechność stosowania kar cielesnych w naszym kraju. 80% badanych doświadczyło w dzieciństwie różnych rodzajów kar cielesnych: ponad 63% otrzymywało klapsy, prawie 40% bito przez ubranie pasem lub innym przedmiotem, 18% doświadczyło bicia pasem "na goły tyłek", 14% zaznało uderzenia w twarz. Większość badanych uważało te kary za zasłużone, 40% twierdziło, że wyszły im na dobre, według ok. 40% nie miały żadnego wpływu na dalsze życie. Tylko 5% uznało, że bicie miało negatywny wpływ na ich życie, a 16% nie potrafiło dokonać oceny postępowania rodziców. A czy doświadczanie w dzieciństwie kar cielesnych miało jakiś wpływ na stosowane przez Polaków metody w wychowywaniu własnych dzieci?

    W badanej grupie 1058 dorosłych osób było 781 rodziców. Tylko 19,6% nigdy nie uderzyło swojego dziecka. 80% rodziców w 2001 roku stosowało klapsy, 25% biło dziecko pasem, 8% uderzyło dziecko w twarz, 5,3% zdarzyło się skutkujące urazem fizycznym poważne pobicie dziecka.

    Warto przypomnieć, że w tym samym roku 48% Polaków uznało, że nie ma usprawiedliwienia dla stosowania kar cielesnych (badanie PARPA, OBOP 2001).

  • w 2009 roku

    Kolejne badanie nad częstotliwością i zakresem stosowania kar cielesnych w Polsce przeprowadzono w 2009 roku. Również ono obejmowało zarówno doświadczenia badanych z dzieciństwa, jak i stosowanie takich kar wobec własnych dzieci. 60% Polaków pamiętało otrzymanie co najmniej jednego lania, 20% sprawiono lanie wielokrotnie (w tym badaniu nie zawarto pytań o klapsy i inne rodzaje kar cielesnych). 43% badanych uważało, że kary pozytywnie wpłynęły na ich dalsze życie, 32% - że nie miały żadnego wpływu, a 8% - że miały wpływ negatywny. 17% osób nie potrafiło ocenić. A jak często i w jaki sposób Polacy bili swoje dzieci w 2009 roku? 27% badanych nigdy nie uderzyło swojego dziecka. Klapsy stosowało 69% Polaków, 19% - biło dzieci pasem, 7% uderzyło swoje dziecko w twarz, a 6% poważnie pobiło dziecko.

W ciągu ośmiu lat liczba Polaków stosujących klapsy zmniejszyła się z 80% do niespełna 70%, liczba rodziców bijących swoje dzieci pasem - z 25% do niecałych 20%. I to jest optymistyczne czy raczej: może dawać nadzieję na optymizm w przyszłości (zakładając oczywiście prawdomówność badanych), a nie - opinia społeczna (zakładając, że rzeczywiście społeczna akceptacja stosowania kar cielesnych się zmniejsza). Co z tego bowiem, że tylko 21% Polaków uznaje bicie dzieci za skuteczną metodę wychowawczą, skoro aż 19% bije swoje dzieci pasem? Co z tego, że 71% nie uważa bicia dzieci za skuteczną metodę, skoro 69% daje swoim dzieciom klapsy i uznaje to za konieczne?

Prawdziwe i niepodważalne powody do optymizmu i radości będą miały dopiero nasze wnuki. Społeczne przyzwolenie na stosowanie kar cielesnych może bowiem zmieniać się niemalże z roku na rok, ale zmiana przekazywanych z pokolenia na pokolenie, przez całe wieki akceptowanych wzorców zachowań wymaga znacznie więcej czasu. Już w 1964 roku, w opisie badania poglądów na władzę rodzicielską, napisano: "Skłonność do rygoryzmu przejawiają te osoby, które same były rygorystycznie wychowywane [...]. Uzyskane wyniki potwierdzają zatem ludową mądrość: czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci". Dzieci dwóch następnych pokoleń były i wciąż są bite. Coraz rzadziej, ale jednak. Kolejne pokolenie również będzie bite. Jeszcze rzadziej, ale jednak. Ile pokoleń musi przeminąć, by pas służył do trzymania portek, a ręka - do drapania się po głowie podczas obmyślania innych niż bicie metod wychowawczych?

Anna Golus



Dodaj do:  
Wykop    BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół  Dodaj link - sledzik.pl - tylko ciekawe linki  Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych  Twitter
Adres artykułu dla znajomego: