Dziecko w kuchni
Data publikacji: 2010-08-17 14:42

"Kucharz duży i mały kucharz razem..." - takie słowa słyszymy w piosence rozpoczynającej jeden z programów edukacyjnych dla dzieci wyprodukowanych dla BBC - "Kucharz duży, kucharz mały". I chociaż dwaj tytułowi mistrzowie kuchni to przyjaciele, a nie para rodzic-dziecko, to nic nie stoi na przeszkodzie, by pomysł na kuchenny duet przenieść do własnego domu.

Często wydaje się nam, rodzicom, że dziecko powinno mieć swoje określone miejsce w domu - najczęściej jest to jego lub rodziców pokój, raczej nie kuchnia i nie łazienka. Mama bądź tata, z obawy przed licznymi niebezpieczeństwami czyhającymi na malucha w postaci gorących garnków, piekarnika, pokręteł od kuchenki czy kompletu noży starają się, by pociecha o istnieniu kuchni dowiedziała się stosunkowo jak najpóźniej. I jest to błąd!

Kuchnia, po wcześniejszym zabezpieczeniu w niej różnych szkodliwych przedmiotów i sprzętów, może okazać się niesamowicie atrakcyjnym dla dziecka miejscem. Ma tutaj tyle możliwości poznawania świata, jak chyba w żadnym innym pomieszczeniu w domu. Nie ma co się obawiać obecności kilkutygodniowego maluszka podczas przygotowywania posiłków czy porządkowania kuchni. Małe dziecko może bezpiecznie leżeć w nosidle lub na macie edukacyjnej pod okiem rodzica, lecz mając świadomość uczestnictwa w tym, co dzieje się wokół. A mama lub tata mogą wciągać potomka w to, co tutaj robią - najpierw przez opowiadanie i demonstrowanie różnych produktów oraz ich właściwości, potem przez aktywne uczestnictwo malucha w pracach typu mieszanie, wsypywanie itp. Nie wspominając o tym, jak wiele nowych i atrakcyjnych zabawek maluch może tutaj odkryć.

Pamiętajcie, że Wasze dziecko jest bardzo ciekawe świata, pragnie się uczyć i uwielbia to robić. W dodatku, w poznawanie otoczenia angażuje wszystkie zmysły, więc macie znakomite pole do popisu zabierając je właśnie do kuchni. Zastanówmy się, w jaki konkretnie sposób czas spędzony w kuchni może okazać się rozwojowy dla dziecka. Weźmy pod obserwację jego zmysły.

Wzrok - w zasadzie wszystko, co dziecko widzi w kuchni jest dla niego na początku nowe i ciekawe. Połyskujące garnki, bulgocząca woda w garnku (oczywiście pokazana z daleka przez rodzica z zachowaniem zasad bhp :)), kolorowe kubki i miski, cała mieszanina barw płynąca z różnego typu naczyń, płynów czy produktów spożywczych. Podajcie maluchowi dużą łyżkę lub niewielki srebrny rondelek (taki, by nie był dla niego zbyt ciężki), niechaj ogląda w nim swoje odbicie. Jaskrawa kolorystyka plastikowej łyżki do sałatek też z pewnością okaże się fantastyczną (i smaczną!) zabawką.

Słuch - tak, kuchnia to pomieszczenie, w którym z pewnością dzieje się wiele - również w formie akustycznej. Brzęk sztućców, stukanie talerzy, mieszanie w garnku łyżką, skwierczący na patelni tłuszcz, miksowanie warzyw, dźwięk lodówki czy zmywarki, grzechotanie ziarenek pieprzu w słoiczku... Czy trzeba wymieniać więcej? Podajcie maluchowi plastikowy słoiczek z dowolną przyprawą i pokażcie, że można nim potrząsać ( - młodszym dzieciom, starsze same z radością to odkryją) lub zaopatrzcie pociechę w pokrywkę i łyżkę. I co z tego, że trochę pohałasuje? Sprawi mu to niesamowitą frajdę, a Wy będziecie mogli w spokoju dosolić zupę...

Węch - opis tego rozdzialiku powinnam chyba pominąć... Ale skoro już zaczęłam, to kontynuuję. Przyprawy, zioła, świeże owoce i warzywa, potrawy, aromaty do ciast... Dawajcie dziecku do wąchania wszystko, co tylko się Wam przypomni. Nie tylko to, co teoretycznie pachnie ładnie. Pobudzajcie jego zmysł węchu także bardziej przykrymi zapachami. Gdy będzie miało około 15-18 miesięcy, podajcie mu buteleczki z aromatami do ciast. Niechaj nie tylko je wącha (posmarujcie mu jednym z nich fragment dłoni, by zapach towarzyszył mu dłużej). Pokażcie, jak może odkręcać i zakręcać małą buteleczkę (oczywiście uważając, by nie włożył do ust nakrętki). Jest to też znakomite ćwiczenie motoryki małej.

Smak - tutaj też wiele tłumaczyć nie trzeba. W pierwszych miesiącach maluszek, poznając otoczenie, większości przedmiotów musi spróbować - w sensie dosłownym. Wszystko, co tylko się da i zanim zobaczą to rodzice, wędruje do buzi. Jeśli obawiasz się o reakcje alergiczne u malucha poniżej roku, nie podawaj mu żadnych uczulających produktów do spróbowania lub w ogóle poczekaj kilka miesięcy. Oczywiście, nie chodzi o podawanie dziecku produktów do smakowania w ilościach hurtowych, ale o ilości równe kropli lub dwóm. Jeśli jednak masz obawy - zamiast tego podaj maluchowi łyżkę metalową i plastikową - będzie miał okazję poznać różnicę własnym językiem. Starszemu dziecku podawajcie bezpieczne produkty, które jednocześnie będą mogły pobudzać jego kubki smakowe. Ocet, cytryna, cukier, sól, a nawet odrobina pieprzu czy oliwy - różnorodność smaków to podstawa.

Dotyk - metal, drewno, plastik, ciepła woda w garnku, zimny lód z zamrażarki, śliski talerz obiadowy, chropowata miska do mieszania ciasta, sypka mąka, klejące ciasto... Niechaj dziecko dotyka to, co się tylko da. Różnorodność faktur i tworzyw obecnych w kuchni jest tak wielka, że aż zadziwiająca. Myślę, że my, dorośli, nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Maluch z pewnością zainteresuje się (zwłaszcza w upalne dni) zimną metalową puszką na herbatę lub drewnianą łyżką. Starszakowi nasyp do miski ryżu, mąki lub kaszy manny, podaj mniejsze miseczki i łyżki i niechaj bawi się przesypywaniem. Możesz też nalać mu do miski wody, do kubeczka trochę oleju jadalnego i niechaj próbuje swych sił w przelewaniu i mieszaniu płynów. Będą to z pewnością bardzo ciekawe dla niego zajęcia, ćwiczące przy okazji motorykę małą.

Jeśli tylko dziecko wyraża chęć, pozwól mu uczestniczyć w przygotowywaniu posiłków. Wiadomo, że nie zawsze jest wystarczająco dużo czasu, by pozwolić nie wprawionym rękom malucha na półgodzinne smarowanie chleba masłem, ale gdy tylko to możliwe, niech czuje się potrzebny i zaangażowany. Raczej zawsze znajdzie się zajęcie dla dwu czy trzylatka, chętnego do kuchennej pomocy. Możecie też stworzyć domową tradycję i na przykład raz w tygodniu piec wspólnie ciasto. Pozwoli to dziecku aktywnie uczestniczyć w czynnościach kuchennych i przy okazji wprowadzi w świat miar i wag.

Nie obawiajcie się kupować dziecku zabawek imitujących naczynia kuchenne i produkty spożywcze. Czasem zdarza się, iż rodzice chłopców obawiają się, czy miniaturowa kuchenka i zestaw garnków i filiżanek to odpowiedni prezent dla ich dziecka. Oczywiście - jak najbardziej tak! Nie musicie kupować mu patelni w kolorze różowym, ale możecie być pewni, że tego typu zabawka przyniesie mu wiele radości i wprowadzi w świat zabaw tematycznych.

Tak naprawdę, każda wizyta w kuchni może działać na malucha wielozmysłowo. Dbajcie więc, by jak najwięcej i najczęściej umożliwiać mu poznawanie świata od kuchni. Zaowocuje to w przyszłości ciekawością, chęcią do uczenia się i wrażliwością na to, co jest wokół niego.

Zofia Zamolska



Dodaj do:  
Wykop    BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół  Dodaj link - sledzik.pl - tylko ciekawe linki  Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych  Twitter
Adres artykułu dla znajomego: